Wojna Jom Kippur. Cz.3

Wojna Jom Kippur

Egipt i Syria przystąpiły do wojny Jom Kippur z precyzyjnym planem działania, w którym wszystkie założenia przyszłej batalii zostały skrzętnie nakreślone w sztabach armii państw arabskich. Oczywiście inicjatorem tych planów był Związek Sowiecki, mający w stosunku do swoich zamierzeń w Europie także precyzyjnie opracowany plan ataku na państwa NATO. Egipskie wojska lądowe poradziły sobie nad zwyczaj dobrze z forsowaniem Kanału Sueskiego i zdobyciem przyczółków na azjatyckim kontynencie, natomiast na północnym odcinku frontu, wojska syryjskie mozolnie zdobywały Wzgórza Golan i tym samym tempo natarcia odbiegało znacznie od zaplanowanych wcześniej planów operacyjnych (ostatecznie zajęto zaledwie niecałą jedną trzecią terytorium Wzgórz Golan).

Tak precyzyjnie opracowany plan działań operacyjnych miał jednak swoje słabe strony. Szczegóły planu ataku nie pozostawiały dowódcom różnych szczebli możliwości dostosowania do zmieniających się sytuacji na froncie, jednak wojna manewrowa nigdy nie była mocną stroną wojsk arabskich. Wiedział o tym generał Arik Szaron, który przewidział już w drugim dniu wojny, że armia egipska wykuła na tzw. blachę plan swoich działań, od sforsowania kanału, aż do opanowania przyczółków po jego wschodniej stronie na głębokości od 10 do 12 kilometrów i odparcia kontruderzenia Izraelczyków. Szaron wiedział, iż wystarczy wybić Egipcjan z równowagi i narzucić nieprzyjacielowi walkę manewrową, a misternie stworzony arabski plan operacyjny runie jak domek z piasku.

Generał Major Ariel Szaron znany był, w odróżnieniu od bardziej zachowawczych przełożonych, z nieszablonowego i ryzykownego prowadzenia operacji swoją 143 DPanc., niektórzy historycy oceniali wręcz te działania jako “pattonowskie”. Także sposób dowodzenia podległymi oddziałami przyniósł Arikowi uwielbienie wśród żołnierzy, dowódca mianowicie dowodził bezpośrednio z frontu (został nawet ranny) z transportera opancerzonego M113 w wersji dowodzenia (przez swoich podwładnych nazywany był nawet “królem Izraela”). W tym miejscu także nasuwa się analogia do słynnych niemieckich dowódców z czasów II Wojny Światowej- Heinza Guderiana i Erwina Rommela, którzy także uczestniczyli w dowodzeniu własnymi oddziałami w bliskiej odległości od frontu. Jednak skuteczne dowodzenie z nowoczesnymi środkami łączności, polegać powinno na kierowaniu związkami taktycznymi z bezpiecznego miejsca w dalekiej i bezpiecznej odległości od frontu, tutaj najlepszym przykładem może być najbardziej uzdolniony i kreatywny dowódca Wehrmachtu Erich von Manstein.

Okazją dla spełnienia oczekiwań Szarona okazał się styk dwóch armii egipskich w rejonie na północ od Wielkiego Jeziora Gorzkiego. Już w początkowym okresie wojny jedynym sukcesem oddziałów rozpoznawczych 143 DPanc. było odkrycie nie bronionego pasa pomiędzy 2 i 3 Armią Egiptu. Podczas planowania ataku na Synaj, Egipt drobiazgowo określił położenie swoich wojsk na drugim brzegu kanału, jednak największym błędem był właśnie ten styk dwóch armii, którego zabezpieczenie umknęło jakoś uwadze dowódcom 2 Armii gen maj Abd El Munem Halilowi i 3 Armii gen maj Mohameda Monaama Waselowi. Z pewnością tak dokładny przedwojenny egipski plan (przeprowadzony w wielu grach wojennych) przewidywał uszczelnienie tego styku, jednak w realiach wojny błąd dowództwa poszczególnych armii doprowadził do decydującego błędu, który zdecydował w dużej mierze o losach całej wojny Jom Kippur.

Wojna Jom Kippur

Jednak wcześniej, 14 października dowództwo wojsk egipskich zdecydowało się na atak prewencyjny na pozycje izraelskie, który jednak okazał się zupełną klapą, gdyż armia izraelska miała czas okrzepnąć i ściągnąć duże siły rezerwy, a to dzięki kilkudniowej tzw. przerwy operacyjnej, dzięki której wzmocniono linię obrony Izraela na Synaju. Dlatego po utracie w czasie ofensywy 250 czołgów i setek innego sprzętu bojowego, Egipt miał dwa rozwiązania strategiczne. Gen. Saad Shazly, szef sztabu generalnego i twórca odrodzonej armii egipskiej, był realistą i zwolennikiem wycofania jednostek odwodowych (krótko po załamaniu ofensywy przerzuconych na Synaj), jednak prezydent Sadat bał się po nieudanej ofensywie z 14 października, paniki wśród wycofywanych wojsk egipskich, mających w pamięci paniczną ucieczkę arabskiej armii w 1967 roku. Konflikt doprowadził do odwołania utalentowanego dowódcy gen Shazlego, co także z pewnością miało swoje konsekwencje w późniejszych działaniach zbrojnych w rejonie Kanału Sueskiego. Po tych decyzjach afrykański brzeg Kanału Sueskiego pozostał praktycznie bez większych związków taktycznych do obrony terytorium Egiptu, chociaż jeszcze dwa dni wcześniej znajdowała się tam większość 21 DPanc.

Wracając do luki pomiędzy dwoma egipskimi armiami, to miejsce jej ulokowania nie mogło znajdować się w lepszym dla izraelczyków miejscu. Dokładnie w pobliżu tego miejsca dowódca 143 DPanc koncentrował swoje brygady do planowanego forsowania Kanału Sueskiego i jego natarcie w kierunku wschodnim było jednocześnie osłaniane od południa przez Wielkie Jezioro Gorzkie. Po zatrzymaniu i rozbiciu 14 października ofensywy egipskiej (liczono się z następnym atakiem Egipcjan, jednak ten nie nastąpił), naczelne dowództwo IDF zdecydowało się rozpocząć operację Abiray-Lev (pol. Odważni Ludzie), celem której był atak przez wykryty i niebroniony pas łączący dwie egipskie armie w kierunku Kanału Sueskiego, którego forsowanie oraz wyjście na afrykański brzeg na terytorium Egiptu, było główną przesłanką do zakończenia konfliktu po myśli Izraela.

Atak wojsk IDF poprzedził desant śmigłowców z komandosami na egipskie instalacje w Jebel Ataka na południowy zachód od Suezu, gdzie znajdowało się centrum nasłuchowe wojsk egipskich, analizujące i rozszyfrujące przekazy radiowe wojsk izraelskich. Po zlikwidowaniu stacji nasłuchowej, do akcji ruszyły oczywiście oddziały 143 DPanc Szarona, natomiast 252 DPanc gen Magena (poprzedni dowódca dywizji gen. Mandler został zabity od nieprzyjacielskiego ognia), mająca się później przemieścić na północ i zabezpieczyć przeprawę przez Kanał Sueski, znajdowała się w tym czasie naprzeciwko 3 Armii egipskiej. 162 DPanc gen. Adana pozostawała w rezerwie, w późniejszym czasie zaraz po uchwyceniu przyczółków jej głównym zadaniem było przejście na zachodni brzeg i po uderzeniu na południe, okrążenie 3 Armii egipskiej.

Jednak atak w kierunku kanału nie przebiegał zgodnie z planem, masy żołnierzy i sprzętu zakorkowały drogi i spowalniały ruch wojsk w kierunku zachodnim, jednak dzięki pozorowanemu atakowi 600 BPanc na pozycje w okolicy Televisi, Egipcjanie nie rozpoznali głównego kierunku ataku izraelskiego. Dodatkowym skutkiem ataku IDF było wyprowadzenie oddziałów pancernych na tyły egipskich 16 DP i 21 DPanc, która doprowadziła do istnego chaosu po stronie walczących oddziałów.

Izraelczycy przewidzieli możliwość forsowania Kanału Sueskiego w przyszłej wojnie, dlatego w nasypie linii Bar-Leva przygotowano osłabione punkty, oznaczone czerwonymi cegłami od wschodniej części umocnień. Saperzy 143 DPanc szybko odnaleźli te miejsca i przystąpili do rozmontowania nasypów w celu otwarcia drogi do forsowania kanału. Jednak podczas przebijania się w kierunku zachodnim dywizja Szarona straciła 1000 żołnierzy, w tym 300 zabitych i 70 czołgów, co świadczy o determinacji wojsk egipskich i woli walki nieporównywalnej z poprzedniej wojny. Początkowo, nad ranem 16 października, Izraelczycy przeprawiali się promami samobieżnymi i przyczółek na zachodnim brzegu kanału został szybko opanowany, bez reakcji i oporu pośród wojsk egipskich, których niestety (dla Arabów), niemal wszystkie oddziały znajdowały się na Synaju.

Przed południem, 16 października dowódca 143 DPanc wysłał czołgi z brygady “Haim” płk. Haima Ereza na niszczenie baterii plot nieprzyjaciela (podczas rajdu zniszczono trzy baterie S-75 Dźwina i zmuszono do ucieczki jedną, mobilną 2K12 Kub).

Wojna Jom Kippur

Najbardziej spektakularną bitwą, która rozegrała się na froncie południowym, było spotkanie w boju dwóch brygad pancernych. Pierwszym związkiem taktycznym była egipska 25 BPanc, wyposażona w całości w czołgi T-62 (96 sztuk), drugim izraelska 14 BPanc, jednostki te stoczyły 17 października pojedynek na północ od brzegów Wielkiego Jeziora Gorzkiego. W wyniku klasycznego manewru wyjścia na flankę i tyły egipskiej brygady, 14 BPanc dosłownie unicestwiła egipski związek taktyczny, który stracił aż 86 czołgów T-62. 17 października plan operacji Abiray-Lev uległ istotnej zmianie, teraz do osłony prawego skrzydła 162 DPanc gen. Adana, przeprawionej na afrykański brzeg i zmierzającej, celem oskrzydlenia 3 Armii egipskiej, na południe, przydzielono 252 DPanc gen. Magena. Szaron w tym czasie wymusił na przełożonych, aby jego 143 DPanc skierowała się na północ w kierunku Kairu i tym samym zagrozić odcięciem 2 Armii egipskiej, znajdującej się za kanałem na Półwyspie Synaj. Teraz rozpoczął się ostatni akt wojny Jom Kippur na froncie południowym.

Po przekroczeniu Kanału Sueskiego przez wojska izraelskie, sytuacja strategiczna na froncie południowym uległa zdecydowanej zmianie. Dowództwo egipskie za późno zorientowali się w sytuacji na styku 2 i 3 Armii, każdy zdecydowany ruch w celu zamknięcia niebronionego przesmyku wyprowadzał oddziały pancerne i zmechanizowane spod przeciwlotniczego parasola ochronnego, co doprowadzało do zniszczenia całych jednostek przez izraelskie lotnictwo. Tak stało się z egipską 1 BZmech, która próbując przejść do ataku w kierunku oddziałów izraelskich, została unicestwiona w ciągu kilkudziesięciu minut przez samoloty szturmowe IDF. Także próba zniszczenia przepraw izraelskich przez egipskie lotnictwo zakończyła się bitwą powietrzną, w wyniku której izraelskie samoloty myśliwskie zestrzeliły 20 maszyn atakujących wojska przeprawiające się na zachodni brzeg kanału.

Po przekroczeniu Kanału Sueskiego, główne uderzenie dwóch dywizji pancernych (162 i 252) skierowano na południe, celem okrążenia 3 Armii egipskiej. 143 DPanc gen. Szarona miała za zadanie parcie na północ, jej podstawowym celem było oskrzydlenie 2 Armii egipskiej i bezpośrednie zagrożenie stolicy Egiptu- Kairu. Wszystkie te działanie nie były podyktowane zniszczeniem egipskich wojsk lądowych i zajęciem Kairu, lecz tymi działaniami Izrael liczył na negocjacje, przy wsparciu USA i w szczególności ZSRS, który był coraz bardziej zaniepokojony postępami wojsk izraelskich na zachodnim brzegu Kanału Sueskiego.

Gen Adan, dowódca 162 DPanc, po przegrupowaniu i mając zabezpieczone prawe skrzydło przez 252 DPanc, skierował swój związek taktyczny na południe, celem zajęcia Suezu i całkowitego okrążenia 3 Armii egipskiej. Jednak natarcie nie przebiegało zgodnie z planem, w międzyczasie oddziały Adana natrafiły na jednostki z egipskich 4 DPanc i 6 DZmech, wycofanych na zachód. Oddziały egipskie skutecznie spowalniały Izraelczyków i wbrew planom 21 października nie zdołano dotrzeć do Zatoki Sueskiej. 22 października miało wejść w życie długo oczekiwanego zawieszenia broni, jednak w tym czasie żadna ze stron nie mogła i nie chciała przerwać działań wojennych. Adan otrzymywał duże posiłki w postaci żołnierzy piechoty przerzucanych ze Wzgórz Golan, jednak bez ciężkiego sprzętu bojowego. Problem dozbrojenia tych oddziałów rozwiązano w pomysłowy sposób, mianowicie wcielano do uzbrojenia zdobyczny sprzęt sowieckiej proweniencji, znany izraelskim żołnierzom z wojny sześciodniowej.

Na północy, Szaron zbliżył się do Ismaili i rozpoczęła się kampania w celu zdobycia tego egipskiego miasta. W tym czasie sytuacja 3 Armii egipskiej, składająca się z 40000 żołnierzy i czterech dywizji (7, 19 DP., 4 DPanc i 6 DZmech) była nie do pozazdroszczenia, przerwanie linii zaopatrzenia doprowadzały do braków, w szczególności wody i żywności, jednak w tym momencie Stany Zjednoczone i Związek Sowiecki nie były zainteresowane spektakularną klęską egipskiej armii. Dlatego ostatecznie data zawieszenia broni została określona na poranek 24 października (Rezolucja ONZ nr. 338, wzywającą do zawieszenia broni), kiedy to na południu frontu gen. Adan nie był w stanie zdobyć Suezu, natomiast na północy Szaron ugrzązł w ciężkich bojach na przedmieściach Ismaili (oddziały izraelskie nie zbliżyły się na odległość 10 km od miasta). Rozmowy rozejmowe pomiędzy Egiptem i Izraelem toczyły się na odcinku drogi (o nazwie kodowej Sarag) na tzw. Kilometrze 101, który był strefą ostatniego styku walczących oddziałów.

Na Wzgórzach Golan natarcie wojsk syryjskich, wbrew przedwojennym planom, nie przebiegało w tempie zakładanym przez sztab generalny, wsparty przez sowieckich doradców. Totalna mobilizacja rezerw izraelskich sił zbrojnych doprowadziła do szybkiego uzupełnienia strat poniesionych w obronie Wzgórz Golan i w końcu doprowadziła 8 października do powstrzymania syryjskiego ataku. Od tego dnia wojska IDF rozpoczął kontratak na pozycje syryjskie, wsparte w dużym stopniu artylerią samobieżną. 9 października syryjskie wojska lądowe użyło taktycznych rakiet 9K52 Łuna-M w celu ataku na izraelską bazę sił powietrznych Ramat David, w wyniku ostrzału śmierć poniósł pilot, natomiast rannych zostało kilku żołnierzy obsługi lotniska. Izraelską odpowiedzią był atak siedmiu F-4E Phantom II na pozycje wojsk syryjskich. Samoloty wleciały nad teren celów od strony Libanu (niszcząc po drodze jedyną libańską stację radarową), co umożliwiło ominięcie syryjskich posterunków radiolokacyjnych i obrony przeciwlotniczej na Wzgórzach Golan. Jest to o tyle dziwne, że w czasie Wojny Sześciodniowej Izrael często korzystał z tego fortelu, a mimo tego dowództwo armii syryjskiej w skandaliczny sposób nie wyciągnęło wniosków z tamtej nauczki. Samoloty dokonały znacznych zniszczeń w syryjskiej obronie, niszcząc systemy przeciwlotniczych systemów dowodzenia i kierowania obroną przeciwlotniczych. Ten atak spowodował wycofanie i przeniesienie większości syryjskich wojsk przeciwlotniczych poza obszar Wzgórz Golan.

Ostatecznie, po czterech dniach walk, 10 października Izraelczykom udało się wyprzeć wojska nieprzyjaciela poza granice Golanu. W zaistniałej sytuacji, Syryjczycy próbowali kontratakować na północ od Quneitry, dodatkowo przerzucając śmigłowcami na tyły wojsk izraelskich w pobliżu El Rom desant wojsk jednostek specjalnych. Atak lądowy został odparty, natomiast w trakcie próby wysadzenia desantu, Syryjczycy stracili cztery śmigłowce Mi-8 wraz z załogą i desantem.

Po wyparciu Syryjczyków z terenów Wzgórz Golan, w izraelskim dowództwie frontu północnego doszło do dyskusji na temat dalszych działań na tym odcinku frontu. Po długiej debacie ustalono, że na drugi dzień (11 października) siły zbrojne IDF wkroczą na teren Syrii i skierują swój atak w kierunku Damaszku. Następnego dnia siły izraelskie wkroczyły do Syrii i poruszając się wzdłuż drogi Quneitra-Damaszek, skierowały swój atak na stolicę nieprzyjaciela. Jednak na własnym terytorium i w obronie syryjska armia stawiała silny opór napastnikom. 12 października wojska specjalne z jednostki Sayeret Tzanhanim dokonały (bez strat własnych) w ramach operacji Gown rajd w głąb terytorium Syrii, niszcząc strategiczny most na pograniczu Iraku i Jordanii, zakłócając tym samym przepływ sprzętu i żołnierzy do będącego w coraz gorszej sytuacji arabskiego sąsiada.

14 października wojska IDF znajdowały się już tylko 40 km od Damaszku, co umożliwiło ostrzał stolicy Syrii ciężkimi działami 175 mm M107. W tej sytuacji państwa arabskie, w tym przede wszystkim Irak, udzieliły Damaszkowi wsparcia militarnego. Do Syrii wkroczyły dwie irackie dywizje pancerne ((3 i 6 DPanc), posiadające ok. 30000 żołnierzy, 500 czołgów i 700 transporterów opancerzonych. Także Jordania (40 BPanc) i Arabia Saudyjska (20 BPanc) wysłały swoje wojska ekspedycyjne do Syrii. Swoją decyzją Jordania naraziła się na atak Izraela na własne terytorium, jednak pod naciskiem USA Tel Awiw nie zdecydował się na taką operację. Atak arabskich sił ekspedycyjnych całkowicie zaskoczył nacierające wojska IDF, tym bardziej, że atak przeprowadzono na nieodsłoniętą lewą flankę wojsk izraelskich. Natarcie w kierunku Damaszku utknęło i rozpoczęły się ciężkie zmagania z nacierającymi siłami ekspedycyjnymi.

Do ataku ruszyły izraelskie wojska lotnicze, które tylko 20 października zniszczyły 120 nieprzyjacielskich czołgów. Oprócz niszczenia arabskich sił pancernych, lotnictwo izraelskie rozpoczęło niszczenie struktur systemów obrony przeciwlotniczej przeciwnika. 23 października w pobliżu Damaszku miała miejsce wielka bitwa powietrzna, podczas której Izraelczycy zestrzelili 10 syryjskich samolotów, bez strat własnych. Po unicestwieniu obrony powietrznej Syrii, izraelskie lotnictwo rozpoczęło niszczenie strategicznych celów na terytorium nieprzyjaciela. Izraelscy komandosi 22 października dokonali udanego desantowania ze śmigłowców na placówkę rozpoznawczą na górze Hermon, w trakcie tych walk samoloty izraelskie zestrzeliły siedem syryjskich samolotów MiG-21 i dwa śmigłowce.

Na dzień 23 października prezydent Syrii Hafez al-Assad, zaplanował frontalny atak w kierunku południowym, mający na celu wyparcie wroga z własnego terytorium. Do tego celu postanowiono wykorzystać pięć dywizji syryjskich, a także irackie i jordańskie siły ekspedycyjne. Jednak dzień przed rozpoczęciem planowanej ofensywy Organizacja Narodów Zjednoczonych narzuciła zawieszenie broni i prezydent Syrii Hafez al-Assad postanowił odwołać ofensywę.

Wojna Jom Kippur była konfliktem zbrojnym w zupełnie innym wymiarze niż ten z 1967 roku. Po pierwsze, sytuacja z przed konfliktu dawała Izraelowi dzięki zdobyczy terytorialnym luksus tzw. głębi operacyjnej, co nieco uspokajało dowództwo IDF. Po drugie, wojska arabskie (szczególnie Egipcjanie), zmotywowane chęcią odbicia swoich, znajdujących się pod okupacją terytoriów, było w tym czasie lepiej przygotowane psychologicznie do przyszłej wojny, inaczej niż w konflikcie z 1967 roku. Po trzecie, Arabowie mając w na względzie przewagę lotnictwa Izraela, zastosowali taktykę parasola ochronnego własnych wojsk lądowych na wielu pułapach, rakiety S-75 Dźwina/Desna/Wołchow broniły pułapu 25000-30000 m., systemy S-125 Newa/Peczora 16000/20000 m., rakietowe systemy lądowe 2K12 Kub zapewniały ochronę pułapu do 14000 m. a artyleryjskie ZSU-23-4 Szyłka i przenośne 9K32 Strzała-2 odpowiednio 1500 i 4200 m. Dawało to szczelną osłonę dla własnych wojsk pancernych i zmechanizowanych. Po czwarte, Izrael wiedząc o dacie rozpoczęcia wojny, z kilku istotnych powodów nie przeprowadził lotniczego ataku prewencyjnego, co było zawsze jednym z głównych założeń działań wyprzedzających poczynania przeciwnika (tak było w wojnie sześciodniowej).

Armia egipska i syryjska przystępując do wojny miały szczegółowy plan działań operacyjnych, nie przedstawiono w nim żadnych alternatywnych rozwiązań na wypadek zmieniających się w realiach pola bitwy planów taktycznych i strategicznych. Był to podstawowy błąd arabskich sztabowców, jak pokazała przyszłość, pomimo wysokiego morale żołnierzy egipskich i syryjskich, w krytycznych sytuacjach nie potrafiono w porę reagować na niebezpieczne sytuacje pojawiające się na froncie.

Majstersztykiem w pierwszym dniu wojny było forsowanie Kanału Sueskiego, przeprowadzone z zaskoczenia i szybko. Przerzucenie masy wojska na zachodnią stronę kanału było dużym wyzwaniem dla służb inżynieryjnych, z którym jednak poradzono sobie nadzwyczaj dobrze. Niestety, egipski przyczółek miał głębię zaledwie 10-12 km, co było podyktowane pasywną postawą 2 i 3 Armii, mających świadomość niemożliwości wyjścia z pod parasola ochronnego własnych wojsk przeciwlotniczych (każda próba późniejszych ataków wojsk lądowych bez osłony powietrznej, kończyła się zniszczeniem atakujących jednostek).

Na Wzgórzach Golan wojskom syryjskim szło zdecydowanie gorzej, nic nie przebiegało zgodnie z planem, tempo natarcia ślimaczyło się i to pomimo dużej przewagi nad przeciwnikiem. Pomimo tego, dowództwo syryjskie ciągle miało nadzieję na odbicie całych Wzgórz Golan. Jednak po dotarciu w większej ilości izraelskich rezerwistów, sytuacja na froncie północnym uległa zmianie. Wysokie straty wśród żołnierzy IDF (kwestia utraconego sprzętu traktowano jako drugorzędną), były na tyle wysokie, że Izrael zdał sobie sprawę, iż ze względów demograficznych ciągła, pełnoskalowa wojna była już ponad siły państwa żydowskiego. Dlatego w pierwszym rzędzie postanowiono nawiązać, chociażby neutralne stosunki z Egiptem. Dlatego 17 września 1978 roku, po 12 dniach tajnych negocjacji prowadzonych w rządowym ośrodku wypoczynkowym Stanów Zjednoczonych w Camp David, podpisano umowę międzynarodową pomiędzy premierem Izraela Menachemem Beginem i prezydentem Egiptu Anwarem Sadatem, która doprowadziła do zawarcia w 1979 traktatu pokojowego pomiędzy Izraelem a Egiptem. Izrael w myśl traktatu zgodził się oddać Egiptowi zajęte tereny Półwyspu Synaj, co było zgodne z oczekiwaniem Kairu.

6 października 1981 Sadat przypłacił życiem ten układ z Izraelem, kiedy w czasie parady wojskowej z okazji ósmej rocznicy forsowania Kanału Sueskiego został zabity przez islamskich radykałów. Straty stron walczących w październiku 1973 roku były olbrzymie, dla przykładu Izrael stracił ok. 2800 zabitych i 8800 rannych żołnierzy, straty Egiptu i Syrii były znacznie wyższe (15 000 Egipcjan i 3 500 Syryjczyków), także kontyngent iracki i jordański poniósł straty osobowe (278 i 23 zabitych). Straty w sprzęcie bojowym: Izrael ok. 400 czołgów i 109 samolotów (większość szturmowych A-4 Skyhawk), państwa arabskie straciły 2250 czołgów i 451 samolotów. Jak widać różnica strat obu stron była bardzo korzystna dla Izraela, jednak porównując bilans strat z wojny sześciodniowej- Izrael 983 zabitych, 50 czołgów i 36 samolotów, państwa arabskie 16200 zabitych, 1040 czołgów i 469 samolotów, widać wyraźnie dużą różnicę, szczególnie na minus dla państwa żydowskiego. Dlatego nie może dziwić odejście Izraela od retoryki wojennej i próba uregulowania stosunków z arabskimi sąsiadami, zwłaszcza Egiptem i Jordanią.

Tekst i grafiki: Jarosław Janas

.

UDOSTĘPNIJ:

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Pin It on Pinterest

0
Would love your thoughts, please comment.x
()
x