Wojna Jom Kippur. Wojna powietrzna

Działania sił powietrznych, prowadzone w czasie wojny Jom Kippur, nie przypominały już znanych z poprzednich konfliktów spektakularnych zwycięstw izraelskich pilotów nad swoimi arabskimi przeciwnikami. Powodem takiej sytuacji była strategia wypracowana przy pomocy sowieckich doradców, dotycząca przede wszystkim obrony własnych oddziałów pancernych i zmechanizowanych, złożonej z mobilnych kompleksów przeciwlotniczych wojsk lądowych. Oczywiście Związek Sowiecki miał w tej koncepcji swój interes, mianowicie mógł przetestować w pełnoskalowym konflikcie zbrojnym koncepcję użycia mobilnych środków przeciwlotniczych w osłonie własnych wojsk lądowych w sytuacji panowania w powietrzu lotnictwa nieprzyjaciela (taka sytuacja występowała w tym czasie w Europie).

Po klęsce z 1967 roku, Egipt i Syria dokonywały dużych zakupów sprzętu lotniczego w ZSRS i państwach Układu Warszawskiego. Egipt nabył po zakończeniu konfliktu w 1967 roku 220 samolotów bojowych, jednak w czasie tzw. wojny na wyczerpanie stracił następnie ok. 100 maszyn (w tym czasie Izraelowi ubyło 20 samolotów), dlatego potrzebne były zakupy kolejnych samolotów dla sił powietrznych. Jednak, jak wspomniano powyżej, tym razem Egipt nie rozbudowywał swoich wojsk lotniczych do poziomu z roku 1967, lecz w celu wywalczenia przewagi powietrznej nad własnymi wojskami lądowymi zakupił w ZSRS ok. 280 stacjonarnych rakietowych zestawów przeciwlotniczych S-75 Dźwina (NATO SA-2 Guideline), S-125 Newa (NATO SA-3 Goa) i 80 mobilnych zestawów rakietowych 2K12 Kub (NATO SA-6 Gainful) oraz 150 artyleryjskich ZSU-23-4 Szyłka (NATO Awl). Na marginesie, takie ilości otrzymanego sprzętu przeciwlotniczego dla Egiptu mogły w tym czasie wzbudzić zazdrość wśród państw Układu Warszawskiego, w których nie wprowadzano z powodów finansowych takiej ilości środków przeciwlotniczych i to w dodatku w tak krótkim czasie. Oznacza to, że Związek Sowiecki w dużej mierze dofinansowywał dostarczanie uzbrojenia dla państw arabskich, zresztą w tym czasie także Izrael korzystał z subsydiowanej pomocy USA.

Decyzja Kairu o zainwestowaniu znacznych w środki plot (zamiast w lotnictwo), podyktowana była także brakiem dostatecznej liczby wyszkolonych pilotów, których uzupełnianie po olbrzymich stratach w wojnie sześciodniowej przebiegało bardzo mozolnie. Przykładowo roczny nalot dla pojedynczego pilota wynosił w Egipcie 70 godzin, natomiast izraelski pilot miał na swoim koncie w tym samym okresie aż 200 godzin za sterami samolotu.

Syria w przededniu wojny posiadała ok. 350 samolotów bojowych, z tego 200 nowoczesnych MiG-21 różnych typów (także Polska przekazała część swoich MiG-21F-13 Syrii). W Damaszku, za namową doradców sowieckich, przyjęto identyczne z egipskimi założeniami taktycznymi, polegającymi na osłonie własnych wojsk lądowych parasolem przeciwlotniczym, złożonym z artyleryjskich i rakietowych zestawów przeciwlotniczych. Syria otrzymała w związku z tym ponad sto zestawów ZSU-23-4 Szyłka, 56 systemów 2K12 Kub, ponadto wojska obrony przeciwlotniczej posiadały 12 dywizjonów S-75 Dźwina i 8 dywizjonów S-125 Newa. Lotnictwo syryjskie w pierwszym dniu wojny nie działało tak efektywnie jak Egipskie, jednak górzysty teren Wzgórz Golan utrudniał lokalizację celów i z tego powodu ataki na cele naziemne nie przyniosły oczekiwanych rezultatów.

Po pierwszych atakach rola lotnictwa państw arabskich ograniczała się do udzielania ograniczonego wsparcia własnych wojsk lądowych, wynikało to z doktryny przyjętej jeszcze przed wojną i zakładającą nieangażowanie się w potyczki z nieprzyjacielem, mającym przewagę wyszkolenia w stosunku do pilotów arabskich.

Izrael przystępował do wojny Jom Kippur, posiadając 561 samolotów- 135 szturmowych A-4 Skyhawk, 176 myśliwsko-bombowych F-4 Phantom II, 50 myśliwskich Mirage III, 8 bombowych Vautour II, 12 starych Super Mystere’ów, 66 transportowych C-130 Hercules, C-47, C-97 i Noratlas oraz 50 śmigłowców Super Frelon, CH-53 i Bell 205. Siły te miały przeciwko sobie łącznie 1100 arabskich wojskowych statków powietrznych, co w zaistniałych warunkach nie dawało zdecydowanej przewagi sojuszowi państw arabskich. Sytuacja izraelskiego lotnictwa na początku konfliktu była nie do pozazdroszczenia, ataki na wojska pancerne i zmechanizowane okupiono dużymi (jak na izraelskie warunki) stratami, zwłaszcza szturmowe A-4 Skyhawk poniosły bolesne straty od ognia nieprzyjacielskiego ognia przeciwlotniczego. Najbardziej niebezpieczne na niskich pułapach były rakietowe zestawy 2K12 Kub, natomiast na bardzo niskich samobieżne kompleksy ZSU-23-4 Szyłka. Te ostatnie zestrzeliły 27 izraelskich samolotów (30 do 43 procent wg. danych rosyjskich), natomiast system Kub był odpowiedzialny za utratę trzech czwartych szturmowych A-4 Skyhawk. Łączne straty zadane lotnictwu nieprzyjaciela przez środki przeciwlotnicze państw arabskich wynosiły aż 85% wszystkich utraconych bojowych statków powietrznych.

Co ciekawe, większość systemów rakietowych państw arabskich obsługiwana i dowodzona była przez sowieckich oficerów, którzy mieli niezwykłą okazję w prawdziwych warunkach bojowych przećwiczyć różne warianty obrony przed atakiem lotnictwa nieprzyjaciela. Podobne doświadczenia uzyskano w wojnie w Wietnamie, jednak Bliski Wschód z racji innych warunków terenowych i wynikających z tej przyczyny określonych innych założeń taktycznych, był zdecydowanie lepszym doświadczeniem dla sowieckich przeciwlotników.

Także Amerykanie dostarczali najnowszą broń izraelskim wojskom lotniczym, w tym elektroniczne systemy zakłócające oraz bomby i rakiety kierowane telewizyjnie i laserowo, co także było niezwykłą okazją do skonfrontowania swoich założeń dotyczących przełamania silnej obrony przeciwlotniczej nieprzyjaciela.

Inaczej, niż w wojnie z 1967 roku, wywalczenie przewagi powietrznej przez izraelskie lotnictwo nastąpiło dopiero po późniejszych sukcesach wojsk lądowych IDF, co było wbrew przedwojennej doktrynie naczelnego dowództwa. Co ciekawe, doświadczenia lotnictwa izraelskiego z wojny Jom Kippur, zaowocowały zmianę taktyki działania wojsk powietrznych państwa hebrajskiego. Na efekty trzeba było czekać do 9 czerwca 1982 roku, kiedy Izrael przeprowadził operację Mole Cricket 19, akcję nad doliną Bekaa w Libanie, podczas której w trzy dni zestrzelono ponad 80 syryjskich samolotów i zniszczono kilkanaście baterii przeciwlotniczych.

Na początku wojny, ataki na przeprawiających się i umacniających na wschodnim brzegu Kanału Sueskiego Egipcjan, kosztowały izraelskie lotnictwo 30 samolotów, zestrzelonych w ciągu pierwszej doby wojny. Dla przypomnienia, w całym konflikcie z 1967 roku Izrael stracił tylko 36 maszyn bojowych, co dla dowództwa IAF w 1973 roku musiało być sporym zaskoczeniem. Przyczyną tak dużych strat, była obrana przez koalicję arabską (szczególnie Egipt) strategia parasola przeciwlotniczego, składającego się z oddziałów wojsk, nasyconych różnymi środkami przeciwlotniczymi w postaci rakiet średniego i bliskiego zasięgu oraz ochraniających niski pułap zestawami artyleryjsko- rakietowymi.

W początkowym okresie zmagań, lotnictwo arabskie dokonywało ataków na wybrane cele naziemne przeciwnika, jednak efekty tych ataków nie były spektakularne, nie zniszczono w trakcie tych operacji żadnego samolotu IAF. Ciekawie za to przedstawiają się straty poniesione przez koalicję arabską w wyniku tak zwanego ognia własnego (ang. friendly fire). Obrona przeciwlotnicza zestrzeliła aż 58 własnych maszyn bojowych, co można tłumaczyć gęstością parasola ochronnego i niedoskonałością systemów swój-obcy zainstalowanych na sowieckich/arabskich samolotach.

Oczywiście, dochodziło do starć powietrznych pomiędzy walczącymi stronami, jednym z największych była bitwa powietrzna z udziałem kilkudziesięciu samolotów, rozgrywająca się 18 października nad izraelskimi przeprawami na Kanale Sueskim, w wyniku czego Egipcjanie próbując zniszczyć mosty pontonowe stracili 20 samolotów bojowych przy zerowych stratach po stronie przeciwnej.

Izraelska premier Golda Meir w nocy z 8 na 9 października, po otrzymaniu informacji wywiadowczej o możliwej klęsce na dwóch frontach w wojnie Jom Kippur, zdecydowała się na użycie, będących w dyspozycji sił powietrznych bomb nuklearnych oraz pocisków ziemia-ziemia Jerycho 1 do zaatakowania ważnych obiektów i kluczowych instalacji państw arabskich. Nośnikiem bomb nuklearnych były samoloty F-4 Phantom II, jedyne maszyny zdolne do przenoszenia tych środków masowej zagłady. Zgoda na zaatakowanie sił nieprzyjaciela środkami nuklearnymi, doprowadziła do paniki w Stanach Zjednoczonych, co szybko przełożyło się na dostawy uzbrojenia do Tel Awiwu (operacja Nickel Grass). Przypuszcza się, że o taki skutek właśnie chodziło Izraelowi, a sama deklaracja użycia bomb atomowych była grą na reakcję w USA.

W trakcie konfliktu obie strony miały duże problemy z uzyskaniem danych wywiadowczych na temat ruchu wojsk przeciwnika i wielkości zaangażowanych środków. Dane satelitarne, dostarczane przez USA Izraelowi były nieaktualne, przyczyną takiego stanu rzeczy był długotrwały proces obróbki zdjęć uzyskanych od kosmicznych szpiegów. Jedyną formą aktualizacji danych wywiadowczych, było rozpoznanie lotnicze, jednak Izrael nie mógł sobie pozwolić na duże straty własnych maszyn rozpoznawczych, spowodowanych szczelnością obrony przeciwlotniczej państw arabskich.

Jedyną latającą maszyną bojową, która mogła bezkarnie śledzić ruchy wojsk lądowych, był amerykański superszybki samolot rozpoznania strategicznego SR-71 Blackbird. Amerykanie po szantażu atomowym, zgodzili się udostępnić dane uzyskane podczas przelotu SR-71 nad arabskimi pozycjami. Niestety nie uzyskano zgody rządu Wielkiej Brytanii na wykorzystanie samolotów z bazy RAF w Mildenhall. W związku z tym postanowiono użyć w operacji samoloty SR-71 Blackbird z amerykańskiej bazy Griffiss koło Nowego Jorku. Odległość do celu wymusiła aż pięciokrotne tankowanie z samolotów KC-135, sam lot w obie strony po przebyciu 19312 km. trwał 10 godzin i 49 minut. Misje, które wykonywano nad Synajem i Wzgórzach Golan nie zostały upublicznione, dopiero gdy program SR-71 został zamknięty, pojawiły się informacje o tych nietypowych lotach, m.in. przez pułkownika Jima Wilsona, byłego pilota Blackbirda.

Druga strona także mogła skorzystać z pomocy sowieckich lotników, pilotujących samoloty MiG-25R/RB, których loty rozpoznawcze rozpoczęły się jeszcze w 1970 roku.

Także pomoc podczas wojny dla uczestników konfliktu, udzielana przez USA i ZSRS była znaczna, jednak Stany Zjednoczone z racji dużej odległości, potrzebnej do przebycia z pomocą, musiały mieć odpowiednie środki do zrealizowania tego trudnego zadania. Tutaj atutem okazały się dwa typy samolotów transportowych, nie mające w tym czasie odpowiedników na świecie- ciężki Lockheed C-5 Galaxy i średni Lockheed C-141 Starlifter, które pokonując 10380 km. (w jedną stronę) dostarczyły łącznie 44648 ton ładunków. Dla porównania Sowieci, korzystając z samolotów transportowych An-12 i An-22 w czasie wojny dostarczyli ok. 30000 ton sprzętu wojskowego, jednak ich lotnictwo transportowe miał do pokonania dystans zaledwie ok. 2730 km do baz lotniczych Egiptu i mniejszy do Syrii.

Straty poniesione przez siły lotnicze walczących państw, były bardzo dotkliwe, szczególnie Izrael w porównaniu z wojną 1967 roku (kiedy to utracono łącznie 36 samolotów), stracił aż 109 maszyn bojowych, w tym 21 w walkach powietrznych, 40 zostało zniszczonych przez rakietowe środki przeciwlotnicze, 31 samolotów zestrzeliła artyleria przeciwlotnicza, przez tzw. ogień własny utracono dwie maszyny i ostatnie 15 samolotów stracono w wyniku wypadków lotniczych. Strona arabska poniosła dużo większe straty (451 maszyn), 287 samolotów stracono w walkach powietrznych, 17 i 19 sztuk odpowiednio przez rakietowe i artyleryjskie środki plot, 22 maszyny zniszczono na lotniskach, w wypadkach utracono 48 samolotów i własnym ogniem (friendly fire) zestrzelono 58 samoloty. Dla państw arabskich straty były porównywalne do wyników ostatniej wojny (kiedy utracono 469 samolotów), jednak wtedy większość maszyn zostało zniszczonych w pierwszym dniu konfliktu.

Tak samo jak w wypadku walk na lądzie, izraelscy dowódcy i politycy byli zaniepokojeni stratami własnego lotnictwa, dlatego pomimo wygrania kampanii, szybko zdano sobie sprawę z jaką trudną powojenną sytuacją należało się zmierzyć na następne lata. Zmiana polityki wobec arabskich sąsiadów, doprowadziła w przeciągu kilku lat do normalizacji stosunków z Jordanią i Egiptem, pozostała tylko kwestia północnego sąsiada Syrii, z którą w 1982 roku stoczono kolejną wojnę w trakcie Wojny Libańskiej.

Tekst i grafiki: Jarosław Janas

0 0 votes
Article Rating
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Pin It on Pinterest

0
Would love your thoughts, please comment.x